Autor: Data: Kwi 22, 2013 Kategoria: Wyjazdy | 0 komentarzy

W sobotę 20.04.2013r. pojechałem na II zimowisko barek we Wroclawiu.


Pogoda była lipna, wiatr z zachodu, niestety zimny, delikatny deszczyk i ok. 10 stopni na plusie. Usiadłem od strony ogródków, gdyz od strony Odry były zawody wędkarskie. Od godziny 6.00 do godziny 9.00 złowiłem 2 płotki, jednego leszczyka, kilka okoni i jazgarzy. Brań jak na lekarstwo, mimo regularnego donęcania i świeżutkiej ochotki na haczyku. Pogoda zmienna, woda jeszcze lodowata, ryby były przy powierzchni, często się na niej pokazywały pozostawiając charakterystyczne kręgi ( i uwierzcie mi, że nie były to małe ryby…) ale na dno schodziły niechętnie. Od 9.00 nastąpila przerwa w braniach i trwała 2 godziny, bo jak się póniej okazało tołpyga (lub tołpygi) buszowała(y) w łowisku. Zapewne przez przypadek zassała mój haczyk z dwoma pinkami. Zabawy było co nie miara, odjazdy po 50 metrów, 72 minuty holu i tołpyga oplątana moim zestawem wylądowała na brzegu. Dziękuję serdecznie dwóm wędkarzom, z których jeden kręcił film i robił zdjęcia, natomiast drugi pomógł mi wyjąć olbrzyma na brzeg. W koszu podbieraka znaleliśmy wypiety haczyk, poplątany zestaw. Tołpyga miała haczyk w pysku, bo po dokładnym obejrzeniu znaleliśmy poprutą wargę oraz miejsce wbicia z którego płynęła krewka. Cały zestaw podczas holu owinął się za promień płetwy i chyba tylko dla tego udało mi się ją doholować.

Sprzęt:

Odległościówka Robinson Titanium Match c.w. 5-12 gr rok produkcji 2004.

Kołowrotek Shimano Exage 3000 MRC – zakupiony w Barbusie u Mariusza na Ślicznej – zdecydowanie polecam, bo gdyby nie jego precyzyjny hamulec… i możliwość regulacji hamulcem walki… skończyłaby się moja walka już na samym poczatku.

Zyłka FUX 0,16 mm, przypon MILO Fluorocarbon 0,108, hak MILO AS nr 24.

Spławik M.T. 4+4 wersja „na barki” 🙂

Takim delikatnym i precyzyjnym sprzętem udało mi się wyholować i tak szczerze zamęczyć tołpygę. Do kosza podbieraka weszła jedynie 1/2 długości tołpygi. Pomoc wędkarza obok była bezcenna, złapał tołpygę dwoma rękami za ogon i pomógł mi ją „wytargać” na brzeg.